poniedziałek, 5 sierpnia 2019

PREZES PiS w DYGOWIE - PRZEWROTNOŚĆ I OBŁUDA

W minioną sobotę w niewielkiej gminie wiejskiej Dygów pod Kołobrzegiem odbył się kolejny Piknik Rodzinny, którego głównym gościem był Jarosław Kaczyński. Zwrócił się on, co zrozumiałe, o poparcie dla swojej formacji w nadchodzących wyborach parlamentarnych, a także – wychwalając obecnego prezydenta – apelował o reelekcję Andrzeja Dudy w przyszłym roku i to "najlepiej w I turze". Dotychczas udało się to tylko Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w 2000 r.

Ale najważniejsze nastąpiło później. Prezes mówił twardo o konieczności zmiany Konstytucji RP na "potrzebną", tym samym dezawuując obecnie obowiązującą ustawę zasadniczą, przyjętą w ogólnokrajowym referendum w 1997 r. Ta nowa ma jakoby gwarantować "prawdziwą demokrację", "prawdziwą praworządność" i "prawdziwą równość". Dla mnie- jako jednego z 56 członków Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego, która w latach 1993-1997 wypracowała projekt aktualnej konstytucji-te słowa to nie tylko kuriozum, ale i zupełne qui pro quo.

Rzecz w tym, iż ta obecna generalnie sprawdziła się, choć oczywiście nie jest idealna (np. nie mogło w niej być jeszcze odniesień do UE; dziś wydaje się również trochę przegadana: ma aż 243 artykuły). Co więcej, to PiS wielokrotnie ją naruszał (korzystając z posiadanej większości i w Sejmie i w Senacie), co potwierdzały też opinie organów Rady Europy oraz zastrzeżenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Szereg postępowań w tej materii trwa. Tylko w niektórych przypadkach udało się temu zapobiec, jak choćby z próbą skrócenia 6-letniej Kadencji I Prezesa Sądu Najwyższego, gwarantowanej art. 183.

Użyłem w tytule dość wyważonych słów :"przewrotność" i "obłuda". W Słowniku  synonimów języka polskiego znajdziemy szereg innych, często ostrzejszych określeń na omawiane zjawisko polityczne, np.: "dwulicowość", "faryzeuszostwo", "kuglarstwo", a nawet "perfidia". Na szczęście niewielkie są szanse polskiej prawicy na zmianę obecnej konstytucji, co wymaga zwłaszcza większości 2/3 głosów w Sejmie. I to niezależnie od tego-jak barwnie rzecz ujął-Michał Szułdrzyński -"czy Gulfstreamy staną się ośmiorniczkami PiS". Z tego punktu widzenia sytuacja z demokracją nad Wisłą jest lepsza niż np. na Węgrzech, gdzie premier Orban dysponuje taką większością konstytucyjną.

Ponad 350 lat temu wybitny francuski myśliciel książę Francois de la Rochefoucauld napisał, iż "obłuda jest hołdem, jaki WYSTĘPEK oddaje CNOCIE". Ale to chyba nie jest polski przypadek.

czwartek, 1 sierpnia 2019

OD BRANDTA DO MAASA

Dziś (1 sierpnia) Polacy nie tylko w stolicy, obchodzili rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Spory o jego sens i ocenę będą toczyły się jeszcze długo. Miało trwać tydzień, a nie ponad dwa miesiące. Zginął kwiat młodzieży i generalnie ok. 180 tys. cywilów. Po upadku Powstania wypędzono pół miliona ludzi, a lewobrzeżna Warszawa została niemal zrównana z ziemią.

Tego dnia oficjalną wizytę składał w Polsce szef dyplomacji Niemiec, dość młody polityk (53 l.), socjaldemokrata Heiko Maas. Wspominam o wieku ponieważ przez długi czas toczyły się dyskusje o tym - czy wraz z odchodzeniem nad Renem pokolenia, które pamięta II wojnę światową młodsi politycy będą kontynuowali linię kanclerza Willy Brandta, który 7 grudnia 1970 r. ukląkł przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie, prosił o wybaczenie i zainicjował długi oraz trudny proces pojednania obu naszych społeczeństw.

Moim zdaniem Heiko Maas we właściwy sposób idzie drogą Brandta. Akcentował mocno odpowiedzialność państwa niemieckiego za zbrodnie i okrucieństwa oraz jasno stwierdził, że jest mu wstyd "za to, co Niemcy wyrządzili Polsce".

Heiko Maas (SPD), szef MSZ RFN
W trakcie spotkania z młodzieżą w Muzeum Powstania Warszawskiego użył ładnej formuły, iż dla Niemców "to wielkie szczęście, że możemy żyć z Polakami jako równi partnerzy w zjednoczonej Europie". Opowiedział się ponadto za tym, by wreszcie w RFN powstało miejsce pamięci ofiar wojny i okupacji w Polsce, które stanowiłoby znaczący gest pojednania.

Szereg razy, m.in. w Sejmie, mówiłem o istotnej triadzie występującej w tego rodzaju sytuacjach: "POROZUMIENIE – POJEDNANIE – WYBACZENIE". To skomplikowane i długotrwałe  procesy, na ogół nie poddające się schematycznym ujęciom. Porozumienie generalnie w stosunkach polsko-niemieckich mamy już za sobą, co nie znaczy, że występować już nie mogą znaczące różnice zdań w niektórych kwestiach (vide Nord-Stream 2, czy reparacje). Berlin jest dla Warszawy głównym partnerem gospodarczym (obroty ponad 110 mld. euro) i jednym z kluczowych partnerów politycznych. Proces pojednania jest bardzo zaawansowany, zaś co do wybaczenia to nie ma jednoznacznych jego mierników, ale z pewnością w miarę upływu czasu ono też postępuje.

Polacy słusznie szczycą się tym, że nie mieliśmy nigdy swojego Quislinga (trochę już zapomniany polityk norweski kolaborujący z Hitlerem, który w 1940 r. ogłosił się premierem). Stąd trudno pojąć zapowiedź objęcia patronatem przez prezydenta Dudę uroczystości 75. rocznicy utworzenia Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych – blisko współdziałającej z Wehrmachtem. PAD idzie więc fałszywym śladem obecnego premiera, który półtora roku temu, w trakcie pobytu w Monachium, składał kwiaty na grobach  żołnierzy tej Brygady. Z pewnością dziwią się temu wielce nie tylko żyjący jeszcze powstańcy, ale także sami Niemcy.

środa, 31 lipca 2019

INNY BIAŁYSTOK

300-tysięczna stolica Podlasia (pod względem populacji niedawno wyprzedziła Katowice), miasto wielokulturowe, pokazała dziś swe inne-tolerancyjne-oblicze. Po 8 dniach od Marszu Równości, w trakcie którego doszło do zamieszek i aktów brutalności wobec przedstawicieli mniejszości seksualnych, odbyła się tam spokojna manifestacja pod hasłem "Polska przeciw przemocy". Powiało ostrożnym optymizmem.

Do rangi symbolu urasta to, że owo wydarzenie zorganizowały 3 ugrupowania lewicowe-Sojusz Lewicy Demokratycznej, Wiosna i Partia Razem, których liderzy: Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń oraz Adrian Zandberg zabierali głos w tym samym duchu. Przeciw dyskryminacji,za tolerancją, równym traktowaniem oraz przestrzeganiem Konstytucji RP.

To również dobry prognostyk przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, gdyż wspólny start lewicy w październiku wyraźnie zwiększyłby szanse tej formacji. Wiadomo, iż lewica społeczna nad Wisłą stanowi znaczącą siłę, zaś z lewicą polityczną bywa różnie..Często bywała ona podzielona,a niekiedy sprawdzało się nawet gorzkie i ironiczne powiedzenie -"więcej wodzów niż Indian".

Wnioski należy wyciągać choćby z ostatnich wyborów do Sejmu i Senatu 25 października 2015r.Wtedy Zjednoczona Lewica (SLD i 4 mniejsze ugrupowania) zarejestrowała się (błędnie) jako koalicja z progiem 8-procentowym. Niestety uzyskała tylko 7,55% głosów (1,15 mln). Na Partię Razem idącą -wbrew nazwie-osobno oddano 3,62% głosów (ponad pół miliona). W sumie do kosza wyrzucono prawie 1,7 mln głosów zwolenników lewicy i TYLKO DLATEGO Prawo i Sprawiedliwość (Zjednoczona Prawica) zdobyła samodzielną większość w Sejmie.

Gdyby obie formacje połączyły swe szeregi, w Sejmie lewica dysponowałaby 47 mandatami, zaś losy naszego kraju w ostatnich 4 latach wyglądałyby inaczej... Stare powiedzenie mówi, iż: "najmądrzejsi uczą się tylko na cudzych błędach, rozsądni-na błędach innych i własnych,a najgłupsi na żadnych. Wnioski nasuwają się przeto same!

czwartek, 25 lipca 2019

WYDARZENIA W BIAŁYMSTOKU A KONSTYTUCJA RP

Sobotnie wydarzenia w stolicy Podlasia,gdy pokojowy Marsz Równości (dla skrajnej prawicy,a nawet części prawicy umiarkowanej,nie mówiąc o kibolach, był to swoisty marsz dewiantów dążących do podważenia podstaw naszej cywilizacji oraz narodowej religii) spotkał się z brutalnymi aktami przemocy ze strony chuliganów i awanturników.Oliwy do ognia dodało niefortunne oświadczenie metropolity białostockiego oraz słabo kamuflowane poparcie dla takich poczynań ze strony lokalnych i regionalnych polityków PiS.
A nowy minister edukacji swymi pokrętnymi wypowiedziami  o całej sprawie szybciej zasłużył na wniosek o odwołanie niż jego niesławna poprzedniczka.

Czy to wszystko może być jakimś katharsis dla sporej części społeczeństwa na  niecałe 3 miesiące przed wyborami parlamentarnymi? Trudno powiedzieć,bowiem takie procesy na ogół nie zachodzą szybko.Z pewnością natomiast znów dużo straciliśmy w opinii międzynarodowej,gdyż obraz kraju nad Wisłą dodatkowo się pogorszył.Nie istnieje-wbrew silnie propagowanym tezom- żadna ideologia LGBT. Chodzi tylko o poszanowanie praw mniejszości,co jest sensem demokracji, zwłaszcza w ujęciu Rady Europy.Większość decyduje,ale powyższy warunek to conditio sine qua non uznania danego państwa za demokratyczne.Nota bene mało kto zauważył,iż to na terenie ambasady Kanady,znajdującej się obok Sejmu, zawisła najpierw tęczowa flaga,a dopiero później dołączyli do tego Amerykanie.Zresztą rozmaite rozwiązania kanadyjskie są niezwykle ciekawe i mało znane. Np. ilu naszych polityków wie,że tak wyśmiewana przez rodzimą prawicę (szczególnie w kontekście przyjmowania bądż nie uchodźców i  migrantów) WIELOKULTUROWOŚĆ wpisana jest do konstytucji kraju Klonowego Liścia? Raczej nie należy do tego grona PiS-owski wiceprezydent Gdyni wypowiadający głupie i rasistowskie uwagi nt. ludności Afryki.

To co wydarzyło się w Białymstoku to oczywista dyskryminacja mniejszości seksualnych.Ta i inne rodzaje dyskryminacji (np. ze względu na płeć,kolor skóry czy wiek) to rodzaj wykluczenia społecznego,które należy zwalczać.W prawie unijnym i szerzej w prawie międzynarodowym, znajdują się uniwersalne oraz regionalne systemy ochrony praw człowieka gwarantujące instrumenty przeciwdziałania wszelkiego rodzaju dyskrymi-nacji.Zakaz dyskryminacji oraz zasada równego traktowania obywateli to dwa fundamenty funkcjonowania współczesnych systemów politycznych.

Jako członek Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego (1993-1997),która przygotowała projekt ustawy zasadniczej, przyjętej następnie w referendum ogólnokrajowym,pozwolę sobie przypomnieć odnośne zapisy z rozdziału II "Wolności,prawa i obowiązki człowieka i obywatela".W omawianym kontekście kluczowy jest art. 32 Konstytucji:"1.Wszyscy są wobec prawa równi.Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.2.Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny". Tymczasem Tomasz Nałęcz przedstawił w TVN ciekawą i daleko idącą,kontrowersyjną tezę,że obecnie społeczność LGBT w Polsce jest traktowana przez rządzących w stopniu zbliżonym do tego, jak podchodzono przez długie lata (np. przed II wojną światową) do mniejszości żydowskiej.

Ponieważ polska prawica marzy od dawna o uchwaleniu nowej konstytucji (jej projekt-kiedyś na stronie PiS-został skutecznie "schowany") lub co najmniej dokonaniu w obecnej szeregu zmian, to warto zaakcentować,iż zmiany zapisów w rozdziale II Konstytucji (a także I i XII) wymagają specjalnej procedury.Otóż 1/5 ustawowej liczby posłów,Senat lub Prezydent RP mogą zażądać przeprowadzenia referendum zatwierdzającego.W sumie więc-na szczęście-nie jest łatwo dotychczasowe, dobre zapisy usunąć.

poniedziałek, 22 lipca 2019

PiS ZŁAMAŁ KONSTYTUCJĘ

Dr Michał Wójcik-sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości i wiceprzewodniczący Sprawiedliwej Polski - w dzisiejszym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" utrzymuje-wbrew faktom-"nie złamaliśmy żadnego przepisu konstytucyjnego". Jako członek Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego, która w  latach 1993-1997 przygotowała projekt ustawy zasadniczej, przyjęty następnie w ogólnokrajowym referendum, zdecydowanie się z tym nie zgadzam.

Weźmy przykład pierwszy z brzegu-odnoszący się do tzw. reformy systemu sądownictwa, która ostatecznie okazała się (podobnie jak w przypadku systemu oświaty) DEFORMĄ. Art. 187 pkt 2 Konstytucji mówi, że Sejm wybiera do Krajowej Rady Sądownictwa czterech członków spośród posłów. Tymczasem wybrano ich kilkunastu, co miało nader negatywne następstwa, a do dziś nie można się nawet dowiedzieć kto personalnie ich rekomendował! Przez długi czas PiS dążył kuriozalnie do skrócenia kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego pani prof. Gersdorf, choć art. 183 pkt 3 określa tę kadencję jednoznacznie na 6 lat.

Powtarzająca się "śpiewka"- także dziś "nucona" przez pana wiceministra - to odnoszenie się do modelu niemieckiego czy hiszpańskiego. Ale to argument "ni priczjom", jak mawiają Rosjanie. Chodzi bowiem o to, że w tamtych państwach rozwiązania konstytucyjne są inne niż w Polsce, stąd wszystko odbywa się w majestacie prawa. "Sapienti sat!"

niedziela, 21 lipca 2019

KOLEJNE LEKCJE Z WYDARZEŃ W BIAŁYMSTOKU

Najwyższe wyrazy uznania należą się kilkuset  uczestnikom Marszu Równości w Białymstoku demonstrującym pokojowo w imię ideałów wolności, demokracji, praworządności oraz wielokulturowości.

Niestety marsz został zakłócony i spotkał się z protestami oraz brutalnymi atakami części środowisk nacjonalistycznych, kibolskich i prawicy różnego rodzaju. Uderzała brutalność tych ataków. Wskutek podobnych protestów albo z obawy przed nimi władze niektórych miast (np. w Rzeszowie) zakazywały tego rodzaju marszów. To sytuacja niewyobrażalna w innych państwach Unii Europejskiej i sprzeczna z zasadami oraz wartościami tej organizacji. Nierzadko dopiero odwołania organizatorów od tych decyzji do sądów okazywały się skuteczne. Wyjaśnienia wymaga zachowanie policji,a także innych służb porządkowych.

Przed kilku laty ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, m.in. po podobnych wydarzeniach, które miały miejsce także w Białymstoku, powiedział buńczucznie: "Idziemy po Was". To przykre, iż niewiele zmieniło się na lepsze.

czwartek, 18 lipca 2019

ROZCZAROWANIE I CO DALEJ?

Egoistyczna i ryzykowna decyzja Polskiego Stronnictwa Ludowego o samodzielnym starcie w październikowych wyborach do Sejmu, a także niechęć Platformy Obywatelskiej do formacji lewicowych sprawiły, że projekt szerokiej opozycji występującej wspólnie przeciwko rządom nacjonalistyczno-populistycznej Zjednoczonej Prawicy de facto dość nagle przestał być aktualny. I to mimo wysokiego (ponad 38%) wyniku Koalicji Europejskiej uzyskanego w wyborach 26 maja.

To niestety jest  dobra wiadomość tylko dla Prawa i Sprawiedliwości,zaś rozczarowująca dla oponentów tej partii. Ale rozczarowanie-jak plastycznie pisał Mark Twain - "trzeba palić, a nie balsamować".

Naturalną odpowiedzią w tej sytuacji powinno być jednoczenie się sił lewicowych. Nie tylko Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Wiosny i partii Razem, ale również mniejszych ugrupowań. Choć czasu zostało bardzo mało. W tej sytuacji decydującym kryterium przy ustalaniu list moim zdaniem powinna być siła przyciągania głosów przez poszczególnych kandydatów.


Tadeusz Iwiński, prof. Tadeusz Iwiński, blog Iwiński, Tadeusz Iwiński blog, Iwiński SLD, lewica, zjednoczona lewica, koalicja lewicy, sojusz lewicy demokratycznej

sobota, 13 lipca 2019

Spotkanie europejskich socjalistów w Madrycie

W 140. rocznicę powstania Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE)-obecnie bodaj najsilniejszej formacji lewicowej na naszym kontynencie-w stolicy tego kraju odbyło się posiedzenie Rady Naukowej FEPS, skupiającej 68 członków z ramienia poszczególnych ugrupowań i współpracującej z siecią partnerów, wśród których są renomowane uniwersytety. Przeanalizowano aktualne wyzwania związane szczególnie z nową fazą globalizacji, zmianami klimatu i ograniczaniem zasobów naturalnych, tendencjami demograficznymi i ekonomicznymi, a także z rewolucją cyfrową oraz rozwojem sztucznej inteligencji. Zdecydowano skoncentrować się na sześciu programach tematycznych: 1) odnowa socjaldemokacji, 2) demokratyzacja procesów rządzenia i zarządzania, 3) postępowa i zrównoważona gospodarka, 4) nowa Europa socjalna, w tym zmniejszanie nierówności, również jeśli chodzi o udział kobiet, 5) problemy polityki migracyjnej, azylowej i integracji społecznej, 6) globalna solidarność.

Odbyły się też  trzy ciekawe panele: a) nierówności a przyszłość systemu welfare state, b)pogłębianie demokracji europejskiej, systemy podatkowe a prawa obywatelskie i c) stosunki międzynarodowe a globalizacja. Zabierający głos z ramienia SLD prof. Tadeusz Iwiński mówił m.in. o nowym układzie  światowych graczy (USA, Chiny, Rosja, Indie i Unia Europejska, ale tylko jako całość. Akcentował też, iż właściwe podejście do problemu migrantów i uchodźców jest najlepszym probierzem solidarności globalnej bądź jej braku.

Z przewodniczącą socjalistów hiszpańskich Cristiną Narboną (jest ona także wiceszefową Senatu oraz-co ciekawe-żoną Josepa Borrella, dotychczasowego  ministra spraw zagranicznych Hiszpanii, który aktualnie kandyduje  na stanowisko Wysokiego Przedstawiciela UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa) rozmawialiśmy m.in. o perspektywie utworzenia stabilnego rządu premiera Pedro Sancheza. Odniósł on duży sukces w wyborach do Kortezów 28 kwietnia br., ale na razie wciąż kieruje gabinetem mniejszościowym.

wtorek, 9 lipca 2019

CHORWACKIE AMBICJE

Banknoty i monety chorwackiej kuny.
Ponad 4-milionowa Chorwacja, która okazała się bodaj największym zwycięzcą tragicznej wojny w byłej Jugosławii (należy do niej m.in.cała Dalmacja) i jest jednym z ulubionych celów polskich turystów, po 6 latach członkostwa w Unii Europejskiej, zdecydowała się na pogłębienie procesu integracji. Wprawdzie nie należy do strefy Schengen, ale rozpoczyna właśnie dość złożony proces przystąpienia do strefy euro. Należy do niej aktualnie 19 krajów Unii oraz szereg innych (większość mini - państw naszego kontynentu, choćby Watykan, Monako, Andora, San Marino, a także Kosowo). Rząd w Zagrzebiu składa bowiem wniosek o włączenie narodowej waluty (kuna) do tzw. mechanizmu ERM-2. To może potrwać nawet kilka lat.

Większość Chorwatów popiera takie działanie. W Polsce sytuacja jest inna, ale warto zdać sobie sprawę z tego, jak radykalnie zmieni się po Brexicie znaczenie członków Unii zachowujących narodowe waluty. Otóż obecnie na państwa nie należące do UE przypada ok. 40% PKB tej organizacji (najważniejsze z nich to Wielka Brytania, Polska i Szwecja). Po pożegnaniu się z dumnym Albionem ten udział spadnie do zaledwie 16%. Czy to może stać się podstawowym kryterium różnicowania się dalszych procesów integracji wewnątrz-unijnych? Czas pokaże.

blog prof. Tadeusza Iwińskiego

środa, 12 czerwca 2019

KAZACHSTAN - KONTROLOWANA ZMIANA WŁADZY

Prof. Tadeusz Iwiński i były prezes PSL, wicepremier Janusz Piechociński, na zaproszenie rządu w Astanie (po zmianie nazwy od niedawna na cześć długoletniego prezydenta Nursultana Nazarbajewa stolica nosi jego imię) obserwowali przedterminowe wybory głowy państwa. Spotkali się z większością spośród 7 kandydatów (pierwszy raz w historii kraju byli wśród nich kobieta oraz otwarty opozycjonista), a także ze sztabem Kasym Żomart Tokajewa, wysuniętego przez ponad milionową partię Nur Otan (przy 18 mln populacji kraju, 9 razy większego od Polski!). Obserwowali samo głosowanie i liczenie wyników, wystąpili też na konferencji prasowej. Prof. Tadeusz Iwiński ocenił w jej trakcie, że władzom chodzi o łagodny poces przekazywania władzy i zapobieżenie negatywnym zjawiskom, które wystąpiły na tym tle w innych krajach Azji Centralnej, głównie w Uzbekistanie, Kirgistanie i Turkmenistanie. Przy frekwencji ok. 77 proc. Tokajew uzyskał 70,7 proc. głosów, a opozycyjny dziennikarz Amirżan Kosanow 16,02 proc. Najstarsza córka Nazarbajewa została przewodniczącą Senatu, a więc 2. osobą w państwie. Trudna do weryfikacji jest liczba protestów i zatrzymań, które miały miejsce głównie w Ałmaty i Nur Sułtanie. Dane zachodnich dziennikarzy i miejscowych różnią się znacząco.
W lokalu wyborczym w Astanie z innymi obserwatorami.

środa, 5 czerwca 2019

75. ROCZNICA LĄDOWANIA WOJSK ALIANCKICH W NORMANDII

W angielskim Portsmouth odbyły się obchody tzw. D-Day, czyli rozpoczęcia operacji desantowej wojsk sprzymierzonych we Francji, którą dowodził gen. Eisenhower. Wzięli w nich udział liderzy 15 państw, w tym: królowa Elżbieta II, prezydenci USA i Francji, szefowie rządów Niemiec, Kanady i Polski. Szczególnie symboliczna była obecność ok. 300 kombatantów, którzy wszyscy ukończyli co najmniej 90 lat! Królowa brytyjska (93 l), wyróżniająca się pozytywnie różowo-czerwonym strojem, powiedziała, iż gdy pierwszy raz uczestniczyła w obchodach 60-lecia tego wydarzenia myślała, że to będzie zarazem ostatni raz. "Ale pokolenie weteranów, moje pokolenie jest wyjątkowo wytrzymałe". Z kolei prezydent Macron odczytał wzruszające fragmenty ostatniego listu 16-letniego licealisty Henri Ferteta (należał do tzw. Wolnych Strzelców), rozstrzelanego w 1943 r. Trochę szkoda, iż tym razem zabrakło prezydentów Rosji i Ukrainy, którzy byli obecni przed 5 laty.

wtorek, 28 maja 2019

NAGŁE ODEJŚCIE JANA GUZA TO WIELKA STRATA DLA RUCHU ZWIĄZKOWEGO I CAŁEJ POLSKIEJ LEWICY

Wprost nie mogę uwierzyć w tę niezwykle smutną wiadomość, która dotarła do mnie przed chwilą. Janek Guz był prawdziwym człowiekiem lewicy. Wiernym swoim ideałom. Skromnym i angażującym się w batalie na rzecz ludzi pracy w naszym kraju. Miał zaledwie 63 lata. Przez 15 z nich kierował Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych, a wcześniej był jego wiceprzewodniczącym. Pamiętam Go jeszcze sprzed wielu lat jako swego (bardzo dobrego) studenta w Akademii Nauk Społecznych w Warszawie. Obserwowałem jak szybko dojrzewał w działalności społecznej i politycznej, co uwidoczniło się m.in. w ostatnim okresie Jego pracy w Radzie Dialogu Społecznego oraz w toku niedawnego, długotrwałego strajku nauczycieli. Głęboko wierzę, że słowa Horacego "Non omnis moriar" ("Nie wszystek umrę") mają w tym przypadku szczególnie głębokie znaczenie.