poniedziałek, 15 lutego 2021

Fakt: Tadeusz Iwiński o wypowiedzi Czarzastego: To było małostkowe

Prof. Tadeusz Iwiński, przed laty jeden z wiceszefów Sojuszu, przyznaje, że proces przekształcania się SLD w Nową Lewicę trwa za długo i nadal nie został sfinalizowany. Uspokaja jednak, że szyld SLD nie pójdzie w niepamięć, bo „ma zapewnione swoje miejsce w historii”.

- Przekształcenia różnych formacji są rzeczą naturalną, gdyż zmieniają się uwarunkowania i ludzie. Tak było kiedyś np. z brytyjską Partią Pracy. SLD miał, na początku przynajmniej, ogromny plus, że był dość luźną strukturą. Rodzajem federacji, w której mieściły się i związki zawodowe, i mniejsze ugrupowania. To powodowało, że kładło się akcent na to, co łączy ludzi, a nie co dzieli – mówi Faktowi. 

Więcej na stronie Fakt.pl 

poniedziałek, 20 lipca 2020

SEKRETARZ GENERALNY ONZ, PREZYDENT DUDA I KOMICY ROSYJSCY

Andrzej Duda kilka dni temu zapewnił sobie reelekcję, choć w kontrowersyjnych okolicznościach. Przeszedł też nolens volens swoisty test językowy w angielskim, który-powiedzmy szczerze-zdał na słabą trójkę, ale przecież "nobody is perfect".
Oddajmy mu jednak sprawiedliwość. Często powtarza bowiem, iż "stale się uczy", np. obcych słówek, i to w rozmaitych okolicznościach (m.in. w samolocie i samochodzie).To godne pochwały, a po ostatniej przygodzie z żartownisiami ze Wschodu powinien chyba przyswoić sobie dwa ważne idiomy: 1) "pull sb's leg" (żartować z kogoś) oraz 2) "play pranks" (płatać figle).
Z sytuacji qui pro quo, która miała miejsce (PAD rozmawiał przez 11 minut przez telefon z rosyjskim komikiem podającym się za sekretarza generalnego Narodów Zjednoczonych), płynie jedna korzyść - wzrośnie wiedza na temat ONZ i jej obecnego, portugalskiego Sekretarza Generalnego. A ten wybitny polityk, którego mam honor znać od wielu lat, cechuje się dużym poczuciem humoru, więc potraktuje to właściwie.
                        
Droga do ONZ   

Antonio Marcelo de Oliveira GUTERRES (71 l.) ukończył fizykę i inżynierię na Uniwersytecie Lizbońskim. Wkrótce po tzw. Rewolucji Goździków z 25 kwietnia 1974 r., która położyła kres trwającej niemal pół wieku dyktaturze Salazara i Caetano, wziął udział w pierwszych demokratycznych wyborach parlamentarnych i został wybrany posłem z ramienia Partii Socjalistycznej. Postanowił poświęcić się całkowicie polityce; wszedł m.in. w skład  zespołu negocjującego członkostwo swego kraju w Unii Europejskiej.
W 1992r.,po trzeciej kolejnej porażce socjalistów w wyborach został  sekretarzem generalnym partii i liderem opozycji. W odróżnieniu od innych czołowych  polityków lewicy, jak np. Mario Soares czy Jorge Sampaio pozostawał gorliwym katolikiem.
W latach 1995-2002 Guterres  stał na czele rządu,a  po latach w wielu sondażach jako premier kraju był  oceniany najwyżej. Równocześnie aktywnie działał w Międzynarodówce Socjalistycznej, której przewodniczył w okresie 1999-2005.Jako osoba odpowiedzialna w SdRP i SLD za sprawy zagraniczne w tym czasie miałem z Nim bliski kontakt, m.in.  wspólnie braliśmy udział w kilku misjach afrykańskich. Przez 10 lat (dwie kadencje 2005-2015) Antonio pełnił funkcję Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) i przeprowadził  tę Agencję przez okres dramatycznych, światowych kryzysów, m.in. w Syrii, Afganistanie i Iraku. Stale apelował o zwiększanie pomocy uchodźcom z terenów objętych konfliktami oraz wojnami. Nie wszędzie spotykało się to ze zrozumieniem, by wspomnieć tylko o Polsce z roku 2015.
                                  

poniedziałek, 13 lipca 2020

Polityk SLD komentuje dla Niezalezna.pl wynik wyborów: Widać dokładnie, jak Polska jest podzielona

- Widać dokładnie, jak Polska jest podzielona. Byłem dzisiaj w kilku miejscach na Warmii i Mazurach i tam widać to bardzo wyraźnie - powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej Tadeusz Iwiński, oceniając wstępne sondażowe rezultaty II tury wyborów prezydenckich.


Drugie i ostateczne starcie w wyborach prezydenta RP mamy już za sobą. Jak poinformowała tuz po godzinie 21 Państwowa Komisja Wyborcza, frekwencja była rekordowa i wyniosła 68,9 proc. 
Według wstępnych sondażowych danych, zwycięstwo w drugiej turze wyborów przypadło urzędującemu prezydentowi, który uzyskał 50,4  proc. głosów. Kontrkandydatowi Andrzeja Dudy Rafałowi Trzaskowskiemu zaufało 49,6  proc. wyborców.

O sondażowe wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich i płynące z nich konsekwencje spytaliśmy politologa  i polityka SLD prof. Tadeusza Iwińskiego.


piątek, 19 czerwca 2020

Jubileusz Parlamentarnego Forum na rzecz Demokracji

Litewski Sejmas w Wilnie
Przed 10 laty, w siedzibie litewskiego Sejmasu w Wilnie, grupa posłów z państw nadbałtyckich oraz Ameryki Płn. powołała do życia Parlamentarne Forum na rzecz Demokracji, mające na celu analizę procesów demokratyzacji w różnych częściach świata. W rocznicę tego wydarzenia odbyło się specjalne posiedzenie on-line PFD, którym kierował jego przewodniczący poseł Emanuelis Zingeris, a uczestniczył także prof. Tadeusz Iwiński – jeden z założycieli Forum.

W dyskusji wzięli udział m.in.: prof. Vytautas Landsbergis, który po przywróceniu niepodległości Litwy w marcu 1990 r., jako szef parlamentu, pełnił obowiązki głowy tego państwa oraz Mario Diaz-Balart, członek Izby Reprezentantów z Florydy.

Prof. Iwiński mówił o nasilaniu się tendencji autorytarnych w wielu regionach naszego globu i przypomniał klasyczną triadę Rady Europy: demokracja, prawa człowieka i praworządność.

niedziela, 7 czerwca 2020

Wspólne działanie na rzecz postępowej Europy socjalnej

Prof. Tadeusz Iwiński wziął udział w kilkugodzinnym posiedzeniu on-line Rady Naukowej Fundacji Europejskich Studiów Postępowych (FEPS) z siedzibą w Brukseli, która jest intelektualnym zapleczem socjaldemokracji na naszym kontynencie. Z udziałem m.in. szefowej Fundacji Marii Joao Rodrigues (b. minister pracy Portugalii, nazywanej „matką strategii lizbońskiej”) oraz przewodniczącego Rady Enrique Baron Crespo z Hiszpanii (b. szefa Parlamentu Europejskiego) dyskutowano o obecnej sytuacji na naszym kontynencie oraz wyzwaniach stojących przed lewicą, także przed zapowiedzianą konferencją nt. przyszłości Unii Europejskiej.
Ustalono, iż w najbliższym czasie i w przyszłym roku prace Fundacji będą się koncentrować na następujących obszarach tematycznych:

sobota, 9 maja 2020

DWIE ROCZNICE 9 MAJA-ŚWIATOWA I EUROPEJSKA

Wybitny pisarz francuski Andre Maurois (właściwie Emile Herzog) trafnie zauważył,że "rocznice były zawsze terenem bardzo podatnym do do rozpalania namiętności". Tak było już w starożytności i jest po dziś dzień. 9 maja to nade wszystko 75 rocznica zakończenia II wojny światowej-największego w dziejach konfliktu zbrojnego,w którym zginęło  ok. 60 mln osób (w tym 27 mln obywateli ZSRR-na temat ścisłości wszystkich  tych danych  nie ma do dziś pełnej zgody),10 mln-Chin, 7mln Niemiec i 6 mln Polski). Późnym wieczorem 8 maja 1945r. marszałek Wilhelm Keitel (skazany potem na  śmierć przez Trybunał Norymberski) podpisał bezwarunkową kapitulację faszystowskich Niemiec. Biorąc pod uwagę różnicę czasu (w Moskwie był już 9 maja) w wielu krajach obchodzona była (np. przez wiele lat w Polsce) lub wciąż jest właśnie ta data.

Różnice stanowisk

W tym roku, ze względu na pandemię Covid-19, po raz pierwszy nie odbyła się na Placu Czerwonym  tradycyjna defilada wojskowa. Ale w wystąpieniu telewizyjnym prezydent Putin powtórzył tezę od pewnego czasu popularyzowaną w Rosji,iż to ustalenia Układu Monachijskiego z 1938r.,a nie układ Ribbentrop-Mołotow przyczyniły się do wybuchu tej wojny.Ta interpretacja w gronie "winnych" odpowiedzialnością obciąża także Polskę w związku z aneksją Zaolzia, co jest naturalnie nie do przyjęcia nad Wisłą,

sobota, 4 kwietnia 2020

KACZYŃSKI I GOWIN POTĘGUJĄ CHAOS W POLSKIEJ POLITYCE

Wybitny pisarz rosyjski o korzeniach ukraińskich, autor m.in. "Ożenku" i Rewizora", Mikołaj Gogol twierdził,że "chaos zawdzięczamy nie tyle głupcom,co mędrcom,którzy przecenili swoje siły". W obecnej sytuacji szeregu znamion chaosu  globalnego w wielu dziedzinach można chyba się z tym zgodzić z małą poprawką,iż na ogół chodzi o osoby (zwłaszcza polityków),którzy sami się za mędrców uważają.

To ocena ponadczasowa i potwierdzająca się pod każdą szerokością geograficzną.Także nad Wisłą,by wspomnieć tylko z historii:Targowiczan,ekipę sanacyjną, czy inspiratorów wybuchu Powstania Warszawskiego,choć w tej ostatniej kwestii zdania mogą być wciąż podzielone.

Aktualnie blisko 8-miliardowy świat (pomijając m.in. problemy ekologiczne,klimatyczne, czy demograficzne) stoi przed nowym,wspólnym wyzwaniem jakim jest pandemia koronawirusa oraz związana z nią groźba globalnej recesji gospodarczej (nasza "tarcza" antykryzysowa w tym kontekście jest słaba i dziurawa) .Wciąż trudno przewidzieć wszystkie możliwe scenariusze rozwoju sytuacji i ewentualne analogie do okresów szerzenia się np. hiszpanki czy dżumy.W Polsce na to wszystko nakłada się ostatnia faza kilkuletniego cyklu wyborczego, jakim są wybory głowy państwa,które miały się odbyć 10 maja br.

Czy wybory mają sens?

Banałem jest stwierdzenie,iż przeciętny Polak martwi się dziś głównie o bezpieczeństwo zdrowotne -własne i Bliskich-a także o bezpieczeństwo ekonomiczne w perspektywie dużej inflacji i możliwej utraty pracy.Wybory zeszły na drugi albo jeszcze dalszy plan.Ale Jarosław Kaczyński oraz Prawo i Sprawiedliwość nie chcą przyjmować tego do wiadomości.Z uporem godnym lepszej sprawy forsują przeprowadzenie wyborów,choć kampania została już praktycznie dość dawno zawieszona. Dla nich liczy się bowiem przede wszystkich zagwarantowanie reelekcji Andrzeja Dudy, co za pewien czas-po pogorszeniu się sytuacji wewnętrznej- mogłoby stanąć pod znakiem zapytania.Uznali nawet, że możliwe jest (niezależnie od całkowitego nieprzygotowania na takie rozwiązanie) powszechne głosowanie korespondencyjne które w Polsce-w odróżnieniu od niektórych państw-odbywało się dotąd rzadko i na niewielką skalę.

piątek, 13 marca 2020

KORONAWIRUS A WYBORY PREZYDENCKIE W USA I POLSCE

W sposób zupełnie niespodziewany okazuje się,że czynnikiem przesądzającym o wynikach wyborów prezydenckich zarówno w Stanach Zjednoczonych (w listopadzie br.),jak i w Polsce (w maju,o ile ich termin nie zostanie przesunięty) może okazać się sytuacja związana z pandemią koronawirusa,jej rozwój,a zwłaszcza sposób radzenia sobie władz z tym nowym jakościowo wyzwaniem.

Pamiętając o starej maksymie niemieckiej "Alle Gleichnisse hinken" ("wszelkie analogie zawodzą") dostrzega się od razu szereg elementów wspólnych.To przede wszystkim sytuacja ekonomiczna.Nad Wisłą wysoka inflacja,spadek wartości złotego,a nawet groźba recesji (do kategorii bajek należy już  włożyć opowieści członków rządu,szczególnie premiera, o budżecie bez deficytu) budzą uzasadniony niepokój.W USA, m.in.po kontrowersyjnych decyzjach Donalda Trumpa o ograniczeniu wjazdów do Stanów i pół-blokadzie połączeń lotniczych, doszło do niemal paniki na giełdach.Otwarcie porównuje  się to z tzw. Czarnym Poniedziałkiem z października 1987r. Indeks  Dow Jones spadł o 9,99%, Nasdaq o 9,43%,a S&P o 9,51%. Zamknięto Disneyland w  kaliifornijskim Anaheim i nie gra się przedstawień  na Brodway'u.

I nad Wislą i nad Potomakiem kampanie wyborcze zmieniły swój charakter.Z oczywistych względów nie ma dużych wieców,a kandydaci mniej jeżdżą po kraju.Wspólne pozostaje też silne przekonanie,iż trwa teraz test kompetencji oraz przywództwa politycznego.I on może mieć  znaczenie decydujące.Jednak ze względu na różnice w systemie politycznym wynik tego testu łatwiej jest ocenić w prezydenckim systemie amerykańskim niż w naszym parlamentarno-gabinetowym.

wtorek, 4 lutego 2020

C.D. PATOLOGII W POLSKIM WYMIARZE SPRAWIEDLIWOŚCI

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, której sam SN  n i e uznaje za sąd (i wkrótce prawdopodobnie postąpi podobnie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu) zawiesiła w obowiązkach sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna oraz obniżyła jego uposażenie o 40%.

Ta ostentacyjna decyzja to  kolejny skandal, a nawet rodzaj prowokacji ministra Ziobry przed konwencją jego ugrupowania (Solidarnej Polski) coraz bardziej rozpychającego się w szeregach nacjonalistycznej prawicy. Magister Zbigniew Ziobro oraz przewodnicząca Trybunału Konstytucyjnego mgr Julia Przyłębska przejdą do historii jako symbole patologii systemu politycznego III RP i naruszania Konstytucji. Falandyzacja prawa za prezydentury Lecha Wałęsy to był mały pikuś w porównaniu z działalnością tej dwójki, której promotorem naturalnie jest Jarosław Kaczyński.

środa, 29 stycznia 2020

RADA EUROPY OBEJMUJE POLSKĘ PROCEDURĄ MONITORINGOWĄ W ZAKRESIE FUNKCJONOWANIA INSTYTUCJI DEMOKRATYCZNYCH i PRZESTRZEGANIA PRAWORZĄDNOŚCI

W Strasburgu rozpoczęło się posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy-najstarszej (zał. w 1949r.) organizacji na naszym kontynencie,składającej się z 47 państw, która zajmuje się głównie demokracją,prawami człowieka oraz praworządnością.

Pierwszego dnia obrad po dyskusji nad raportem  posłów: Azadeha Gustafssona (ze Szwecji) i Pietera Omtziga (z Holandii)  zdecydowaną większością głosów (140:37;1) przyjęto rezolucję, w której stwierdzono,że "reformy sądownictwa oraz wymiaru sprawiedliwości w Polsce generalnie podważają i  poważnie szkodzą niezależności sądownictwa i rządom prawa, stąd powinny zostać zmienione tak, aby były zgodne z zaleceniami Rady Europy". Członkowie Zgromadzenia uznali,iż system sądownictwa jest obecnie podatny na ingerencje polityczne i próby wzięcia go pod polityczną kontrolę władzy wykonawczej,co stoi w sprzeczności z najważniejszymi zasadami państwa demokratycznego kierującego się rządami prawa.

Zaapelowano do prezydenta Dudy,aby nie podpisywał poprawek przyjętych przez Sejm 23 stycznia 2020r.,które by zmniejszały stopień niezależności sądownictwa i poszanowania rządów prawa w Polsce oraz były sprzeczne z artykułami 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Wezwano też władze do "pełnego poszanowania uchwały polskiego Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020r.".

wtorek, 28 stycznia 2020

Sputnik Polska: Prof. Iwiński: Pojęcie „polityka historyczna” jest błędne 28.01.2020

Przemawiając trzykrotnie w Oświęcimiu z okazji 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, prezydent Andrzej Duda tylko jeden raz odważnie wspomniał o żołnierzach Armii Czerwonej, którzy ten obóz oswobodzili. A przecież Andrzej Duda, jak i inni prominentni polscy politycy, apelował o historyczną prawdę.

Jak ujął to na łamach „Rzeczpospolitej” redaktor Jędrzej Bielecki, wolał „patetyczną wizję nieskazitelnego narodu, który walczył na wszystkich frontach II wojny światowej”.

Na tym polu Dudę pokonał tylko prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Przemawiając w Auschwitz, Zełenski mówił wyłącznie o ukraińskich wyzwolicielach Auschwitz, ale ani słowem nie wspomniał, że ci Ukraińcy byli żołnierzami Armii Czerwonej. Wolał też przedstawiać sytuację tak, jak by nie było wśród Ukraińców tych, którzy „obsługiwali” Auschwitz, Treblinkę, Sobibór i inne obozy śmierci.

O komentarz Sputnik poprosił prof. Tadeusza Iwińskiego, polskiego polityka, b. posła na Sejm kilku kadencji.

„Auschwitz nie spadł z nieba”

„Ja słuchałem głównego wystąpienia prezydenta Dudy, który w pierwszym zdaniu powiedział o wyzwoleniu przez Armię Czerwoną kilku tysięcy ludzi, którzy zostali wtedy w Auschwitz.

Oczywiście, są rozmaite manipulacje i nieścisłości historyczne. Kilka lat temu Grzegorz Schetyna, jako minister spraw zagranicznych, powiedział, co było śmieszne, że tak naprawdę Auschwitz-Birkenau wyzwolili Ukraińcy. Jemu się pomyliło, bo to był Front Ukraiński. Przecież w czasie II wojny światowej były rozmaite nazwy frontów i to nie miało nic wspólnego z narodowością, przecież Armia Czerwona składała się z przedstawicieli bardzo wielu narodowości – wyjaśnia prof. Iwiński.