czwartek, 1 sierpnia 2019

OD BRANDTA DO MAASA

Dziś (1 sierpnia) Polacy nie tylko w stolicy, obchodzili rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Spory o jego sens i ocenę będą toczyły się jeszcze długo. Miało trwać tydzień, a nie ponad dwa miesiące. Zginął kwiat młodzieży i generalnie ok. 180 tys. cywilów. Po upadku Powstania wypędzono pół miliona ludzi, a lewobrzeżna Warszawa została niemal zrównana z ziemią.

Tego dnia oficjalną wizytę składał w Polsce szef dyplomacji Niemiec, dość młody polityk (53 l.), socjaldemokrata Heiko Maas. Wspominam o wieku ponieważ przez długi czas toczyły się dyskusje o tym - czy wraz z odchodzeniem nad Renem pokolenia, które pamięta II wojnę światową młodsi politycy będą kontynuowali linię kanclerza Willy Brandta, który 7 grudnia 1970 r. ukląkł przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie, prosił o wybaczenie i zainicjował długi oraz trudny proces pojednania obu naszych społeczeństw.

Moim zdaniem Heiko Maas we właściwy sposób idzie drogą Brandta. Akcentował mocno odpowiedzialność państwa niemieckiego za zbrodnie i okrucieństwa oraz jasno stwierdził, że jest mu wstyd "za to, co Niemcy wyrządzili Polsce".

Heiko Maas (SPD), szef MSZ RFN
W trakcie spotkania z młodzieżą w Muzeum Powstania Warszawskiego użył ładnej formuły, iż dla Niemców "to wielkie szczęście, że możemy żyć z Polakami jako równi partnerzy w zjednoczonej Europie". Opowiedział się ponadto za tym, by wreszcie w RFN powstało miejsce pamięci ofiar wojny i okupacji w Polsce, które stanowiłoby znaczący gest pojednania.

Szereg razy, m.in. w Sejmie, mówiłem o istotnej triadzie występującej w tego rodzaju sytuacjach: "POROZUMIENIE – POJEDNANIE – WYBACZENIE". To skomplikowane i długotrwałe  procesy, na ogół nie poddające się schematycznym ujęciom. Porozumienie generalnie w stosunkach polsko-niemieckich mamy już za sobą, co nie znaczy, że występować już nie mogą znaczące różnice zdań w niektórych kwestiach (vide Nord-Stream 2, czy reparacje). Berlin jest dla Warszawy głównym partnerem gospodarczym (obroty ponad 110 mld. euro) i jednym z kluczowych partnerów politycznych. Proces pojednania jest bardzo zaawansowany, zaś co do wybaczenia to nie ma jednoznacznych jego mierników, ale z pewnością w miarę upływu czasu ono też postępuje.

Polacy słusznie szczycą się tym, że nie mieliśmy nigdy swojego Quislinga (trochę już zapomniany polityk norweski kolaborujący z Hitlerem, który w 1940 r. ogłosił się premierem). Stąd trudno pojąć zapowiedź objęcia patronatem przez prezydenta Dudę uroczystości 75. rocznicy utworzenia Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych – blisko współdziałającej z Wehrmachtem. PAD idzie więc fałszywym śladem obecnego premiera, który półtora roku temu, w trakcie pobytu w Monachium, składał kwiaty na grobach  żołnierzy tej Brygady. Z pewnością dziwią się temu wielce nie tylko żyjący jeszcze powstańcy, ale także sami Niemcy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza