poniedziałek, 14 października 2019

PRAWIE STATUS QUO W WARSZAWIE, NOWA JAKOŚĆ W BUDAPESZCIE

Według exit polls Prawo i Sprawiedliwość zachowa (niestety) bezwzględną większość w Sejmie (239 mandatów). Więcej będziemy wiedzieli dopiero w poniedziałek około południa. To sytuacja prawie analogiczna do tej, która istniała przez ostatnie 4 lata (240 mandatów). A propos-jedyny przedstawiciel Mniejszości Niemieckiej tradycyjnie głosuje za formacją sprawującą władzę.

Ale jak wiadomo "prawie" robi często znaczną różnicę. W tym przypadku jest nią przede wszystkim powrót lewicy (SLD+Wiosna+Razem) do parlamentu (wg sondaży 11,9% głosów i 43 mandaty w Sejmie). W mniejszym stopniu dotyczy to przekroczenia progu wyborczego przez prawicową Konfederację (wstępnie-6,4% głosów i 13 mandatów) na czele z "niezniszczalnym" Januszem Korwinem-Mikke, którego dobrze pamiętam jeszcze z czasów studenckich jako ciekawego analityka brydżowego (też barwnie i oryginalnie opisującego zmagania na tym polu).

Nową jakością polityczną tego dnia są natomiast rezultaty wyborów samorządowych na Węgrzech.Sensacją bowiem stał się wynik batalii o kluczowe stanowisko mera Budapesztu. Kandydat zjednoczonej opozycji Gergely Kapacsony (44l.) pokonał przedstawiciela rządzącego dotąd niepodzielnie Fideszu - partii najbliższej programowo PiS oraz sercu Jarosława Kaczyńskiego. Nawiązując do dzisiejszych powyborczych słów Grzegorza Schetyny, iż "w Warszawie nie będzie Budapesztu" można mieć  nadzieję, że za jakiś czas u naszych "bratanków" dojdzie do jakościowej zmiany politycznej, choć Orban dysponuje większością konstytucyjną w parlamencie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza