sobota, 4 kwietnia 2020

KACZYŃSKI I GOWIN POTĘGUJĄ CHAOS W POLSKIEJ POLITYCE

Wybitny pisarz rosyjski o korzeniach ukraińskich, autor m.in. "Ożenku" i Rewizora", Mikołaj Gogol twierdził,że "chaos zawdzięczamy nie tyle głupcom,co mędrcom,którzy przecenili swoje siły". W obecnej sytuacji szeregu znamion chaosu  globalnego w wielu dziedzinach można chyba się z tym zgodzić z małą poprawką,iż na ogół chodzi o osoby (zwłaszcza polityków),którzy sami się za mędrców uważają.

To ocena ponadczasowa i potwierdzająca się pod każdą szerokością geograficzną.Także nad Wisłą,by wspomnieć tylko z historii:Targowiczan,ekipę sanacyjną, czy inspiratorów wybuchu Powstania Warszawskiego,choć w tej ostatniej kwestii zdania mogą być wciąż podzielone.

Aktualnie blisko 8-miliardowy świat (pomijając m.in. problemy ekologiczne,klimatyczne, czy demograficzne) stoi przed nowym,wspólnym wyzwaniem jakim jest pandemia koronawirusa oraz związana z nią groźba globalnej recesji gospodarczej (nasza "tarcza" antykryzysowa w tym kontekście jest słaba i dziurawa) .Wciąż trudno przewidzieć wszystkie możliwe scenariusze rozwoju sytuacji i ewentualne analogie do okresów szerzenia się np. hiszpanki czy dżumy.W Polsce na to wszystko nakłada się ostatnia faza kilkuletniego cyklu wyborczego, jakim są wybory głowy państwa,które miały się odbyć 10 maja br.

Czy wybory mają sens?

Banałem jest stwierdzenie,iż przeciętny Polak martwi się dziś głównie o bezpieczeństwo zdrowotne -własne i Bliskich-a także o bezpieczeństwo ekonomiczne w perspektywie dużej inflacji i możliwej utraty pracy.Wybory zeszły na drugi albo jeszcze dalszy plan.Ale Jarosław Kaczyński oraz Prawo i Sprawiedliwość nie chcą przyjmować tego do wiadomości.Z uporem godnym lepszej sprawy forsują przeprowadzenie wyborów,choć kampania została już praktycznie dość dawno zawieszona. Dla nich liczy się bowiem przede wszystkich zagwarantowanie reelekcji Andrzeja Dudy, co za pewien czas-po pogorszeniu się sytuacji wewnętrznej- mogłoby stanąć pod znakiem zapytania.Uznali nawet, że możliwe jest (niezależnie od całkowitego nieprzygotowania na takie rozwiązanie) powszechne głosowanie korespondencyjne które w Polsce-w odróżnieniu od niektórych państw-odbywało się dotąd rzadko i na niewielką skalę.

Fałszywa analogia bawarska

Po południu w piątek 3 kwietnia Prawo  i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie,bez jakichkolwiek uzgodnień czy dyskusji, projekt ustawy o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich 10 maja w powszechnym głosowaniu korespondencyjnym,co łamie wszelkie zasady dobrej legislacji,ustalone m.in. przez Radę Europy. Także polski polski kodeks wyborczy. Narusza też klasyczną tezę,iż "najlepsze są improwizacje dobrze przygotowane". Ta w ogóle nie jest przygotowana i tego faktu nie zmieni dokonana tego samego dnia nominacja dotychczasowego wiceministra obrony narodowej na nowego prezesa Poczty Polskiej. Wystarczy porozmawiać z listonoszami oraz zobaczyć marny stan wielu placówek pocztowych.

Część polityków "dobrej zmiany",broniąc takiego rozwiązania-porównywalnego ze skokiem do wody "na główkę" bez zbadania jej głębokości-zaczęło się  powoływać na przykład niedawnych wyborów korespondencyjnych w największym kraju związkowym Niemiec-Bawarii.To całkiem fałszywe porównanie.Po pierwsze tam taka tradycja i możliwość sięga 1957r. i jest dobrze przyswojona.Po drugie chodziło tylko o II turę wyborów samorządowych 29 marca br. w przypadkach, gdy żaden z kandydatów nie uzyskał 50% głosów.Po trzecie raptem głosowało 1,1 mln osób,a w Polsce rzecz dotyczy ok. 30 mln wyborców! Analogiczne,sprawdzone rozwiązania stosowane są m.in. w Wielkiej Brytanii,w kilku stanach USA,np. w Colorado, Waszyngton, czy na Hawajach. A w Polsce nie tak dawno politycy PiS (np. posłowie Horała i Schreiber) gardłowali przeciwko takiemu rozwiązaniu argumentując jakoby sprzyjało ono fałszowaniu wyników.

Dr Jekyll i Mr Hyde prawicy

W trakcie ostatniego posiedzenia Sejmu i przed nim ujawniła się też znaczna aktywność lidera Porozumienia (złośliwi nazywają to ugrupowanie dysponujące 18 mandatami "nieporozumieniem") Jarosława Gowina-jednego z wicepremierów oraz Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.To bardzo inteligentny i sprytny polityk, w pewnym sensie politycznie "obrotowy". Był przecież w rządzie Tuska ministrem sprawiedliwości,nota bene nie będąc nawet absolwentem prawa.Rywalizował też z nim w wyborach na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, uzyskując ponad 20% głosów,a potem trafił do Zjednoczonej Prawicy. Wcześniej był m.in. (bez habilitacji) rektorem Wyższej Szkoły im. Józefa Tischnera w Krakowie.

Kilka dni temu Gowin-krytycznie oceniając pomysł powszechnych wyborów korespondencyjnych-wystąpił z daleko idącą propozycją przełożenia wyborów prezydenckich do wiosny 2022r.,a więc jednorazowego wydłużenia do 7 lat kadencji Andrzeja Dudy, przy czym nie mógłby on już więcej kandydować.Naturalnie takie rozwiązanie wymagałoby zmiany Konstytucji RP.Na pierwszy rzut oka taka propozycja może wyglądać kusząco. Zgadzam się jednak z oceną dr Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz,byłej ambasador w Moskwie,iż to nie jest żaden kompromis,a raczej kolejna pułapka wciągająca polskie siły demokratyczne w realizowany przez PiS proces "uśmiercania" naszej demokracji.

Mamy obecnie do czynienia z sytuacją naprawdę wyjątkową.
Trzeba  bezwzględnie trzymać się zapisów obecnej ustawy zasadniczej,zwłaszcza jej rozdziału XI.Jako członek 56-osobowej  Komisji  Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego (1993-1997) dobrze pamiętam jak zgodnie wypracowaliśmy zapisy o 3 stanach nadzwyczajnych:wojennym,wyjątkowym i klęski żywiołowej.Nota bene pewne nieporozumienia co do stanu wojennego,wprowadzonego przez gen. Jaruzelskiego w grudniu 1981r. były związane z tym,iż w ówczesnej konstytucji istniał tylko jeden taki stan nadzwyczajny- właśnie stan wojenny.

Należy przeto wprowadzić na terytorium całego kraju na 90 dni (z możliwością jednorazowego przedłużenia na 60 dni) stan wyjątkowy (de facto już istniejący) i w ciągu kolejnych 90 dni po jego zakończeniu przeprowadzić wybory prezydenta.W grę wchodzi także drugi wariant-wprowadzenie stanu klęski  żywiołowej na czas 30 dni,który może być przedłużany za zgodą Sejmu. Również w tym przypadku w jego trakcie i w ciągu 90 dni po jego zakończeniu zakazane są m.in.: zmiana ustawy zasadniczej, ordynacji wyborczej i przeprowadzanie wyborów. Wszystko zgodnie z obecną konstytucją, która NIE wymaga zmiany.Niestety obecne władze nie zamierzają  skorzystać. z żadnej z powyższych możliwości. Głównie ze względów politycznych, ale także w obawie przed wypłacaniem odszkodowań za poniesione straty.

Nawiązując do słynnej powieści Roberta L. Stevensona "Dziwna historia dra Jekylla i Mr. Hyde'a" można powiedzieć, iż-stosując należyte proporcje- Jarosław Gowin  odgrywa w obecnej sytuacji w ramach Zjednoczonej Prawicy rolę  tego pierwszego,a Jarosław Kaczyński- tego drugiego.Ale w istocie chodzi o niemal tożsame istoty.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza